Życie ludzkie składa się z wyborów. Tak - nie. Wejście - wyjście. Góra - dół. Są też wybory naprawdę istotne. Kochać albo nienawidzić. Być bohaterem albo tchórzem. Walczyć albo się poddać. Żyć albo...umrzeć.
- Myślisz, że naprawdę nie da się nic zrobić? - brunetka kręciła się w fotelu siedząc w jednej z kawiarni. Naprawdę było jej trudno zachować spokój. Palcami wciąż skubała rękawy swojego swetra, co chwila przenosząc wzrok z ziemi na niebieskooką.
- On Cię nienawidzi, wątpię by zmienił zdanie. Spieprzyłaś. - mruknęła Frances i upiła łyk herbaty "z prądem". Szczerze mówiąc nie mówiła nigdy Adamowi, że ma kontakt z Melanie. Nie chciała go denerwować, a tym bardziej słuchać docinek James'a. Był dla niej naprawdę nieznośny i chyba tylko ze względu na Hendrixa jakoś starali się tolerować.
- Nie wiedziałam, że to tak wszystko się potoczy... - Fasola zmarszczyła czoło mrużąc oczy. Czasem sie zastanawiała czy Brooks rzeczywiście jest taką idiotką, czy na serio dała się po prostu wrobić. Zresztą teraz było już po ptokach i nie dało się nic z tym zrobić. Za dobrze znała Adama, żeby dawać dziewczynie jakąkolwiek nadzieję. Jedno wiedziała - Mel naprawdę żałowała tego co zrobiła. - Po za tym on jest teraz z Jenny i z tego co wiem wcale źle im się nie układa... - gdy Melanie uniosła na nią wzrok, aż ją zakuło w sercu. Serio. Bean nie miała w zwyczaju współczuć ludziom, jednak wzrok brunetki był tak przepełniony bólem, że naprawdę zrobiło jej się dziewczyny szkoda. - Dopiero wrócił z odwyku..Nie chce żebyś była powodem dla którego zaprzepaści te miesiące. Po prostu byłoby lepiej gdybyś odpuściła.
- Frances, ale ty nie rozumiesz. Ja go kocham. Nie chce dla niego źle. - urwała widząc znaczący wzrok szatynki i zrobiło się jej głupio. W sumie to z jej ust trochę źle zabrzmiało, w końcu to ona się przyczyniła głównie do tego, że Adam spadł na dno, to ona go zraniła. Frances tylko westchnęła ciężko dopijając swój napój. Nie odezwała się ani słowem, tylko wstała zakładając jeansową kurtkę na siebie i kładąc na stolik pieniądze za swoją herbatę.
- Powiem Ci jedno Brooks...Odpierdol się od niego. Lubię Cię, ale jak tylko zobaczę Cię w pobliżu niego, to osobiście wyrwę Ci kłaki i dopilnuję byś już nigdy go nie zobaczyła. - syknęła i nie patrząc na zdziwioną minę Melanie wyszła z kawiarni. Teraz zrozumiała, że spotkanie z dziewczyną to był błąd. Chciała jej pomóc, jednak nie wierzyła w dobre intencje brunetki. Już raz jej uwierzyła i jeśli chodziło o Adama była ostrożna, wystarczająco się przez nią nacierpiał.
***
Melanie POV
Cały wieczór płakałam. Nawet nie wiem kiedy usnęłam na podłodze wśród chusteczek do nosa i obok butelki wina. On mnie nienawidzi. Po prostu nienawidzi. Ułożył sobie życie, a w nim nie ma na mnie miejsca. I to tak cholernie boli. Ta świadomość, że radzi sobie beze mnie, że nie tęskni za mną tak jak ja za nim.
flashback
Weszłam do klubu, a smród papierosów, alkoholu i spoconych ludzi, sprawił, że na mojej twarzy pojawił się grymas. Nie lubiłam takich miejsc, ale wiedziałam, że właśnie tu się odbywa impreza z okazji rozpoczęcia ich trasy koncertowej. Szczerze mówiąc nie wiem na co liczę...Na to, że wyjdzie ze mną i chociaż spokojnie będziemy mogli pogadać?
- Cześć mała. Postawić Ci drinka? - ledwo zrozumiałam bełkot jakiegoś bruneta, który potykał się o własne nogi. Pokręciłam tylko niepewnie głową, ale raczej nie należał do tych, którzy odpuszczają od razu.
- Weź ją zostaw, bo jeszcze Cię zrobi w chuja jak mnie. - na ramieniu nieznajomego pojawił się Adam. Pijany Adam. Zaśmiał się głośno i pociągnął spory łyk z butelki piwa, którą trzymał w ręku, a po moich plecach przebiegł nieprzyjemny dreszcz. Nie lubiłam, gdy pił. Nie bywał agresywny, przynajmniej nie w stosunku do mnie, jednak naprawdę mówił wtedy rzeczy, których nigdy nie chciałabym usłyszeć.
- Adam...
- Melanie... - powiedział i parsknął śmiechem kręcąc przy tym głową. A ja tylko się przyglądałam. Chciałam się nasycić tym widokiem, nawet jeśli nie był w stanie, to był pierwszy raz, gdy stałam tak blisko niego po takim czasie. Pierwszy raz, gdy wymówił moje imię od kiedy mnie nawyklinał.
- Chodź stary. Co ty robisz?! - znikąd pojawił się James patrząc na mnie morderczym wzrokiem i próbując pociągnąć za ramię Adama, który zaczął mu się wyrywać. I pomyśleć, że kiedyś przyjaźniłam się z Wilde'm. Był naprawdę genialnym przyjacielem, więc nie mam się co dziwić, że próbuje odciągnąć szatyna ode mnie. Sama pewnie na jego miejscu zrobiłabym to samo.
- Spierdalaj. Nie widzisz, że rozmawiam? - wybełkotał Hendrix odpychając od siebie blondyna, który podniósł ręce w geście poddania i odszedł gdzieś wgłąb tłumu. - O czym chcesz niby r-r-rozmawiać?
- Adam...Dobrze wiesz, że tego nie chciałam...
- Ha! Nie chciałaś. Dobre sobie. - zaśmiał się głośno patrząc na mnie kpiąco. Naprawdę wolałabym nigdy nie poznać jego tej strony. Wolałabym żyć w czasach liceum, na początku naszej znajomości, zanim dowiedziałam się o jego wszystkich demonach wyżerających jego duszę. - Nawet nie chce słuchać tych pierdół. To wszystko się w pale nie mieści. Dałem Ci wszystko! Wszystko. A ty? - zaśmiał się pod nosem wbijając swoje oczy w moją twarz, a jego tęczówki pociemniały. Zawsze tak miał, gdy był zły, zawsze też mnie to przerażało. - Wszystko zniszczyłaś. Nawet nie wiesz jak Cię za to nienawidzę. Byłem takim idiotą. - zrobiłam krok do tyłu, gdy się zaczął do mnie przybliżać, jednak poczułam jak uderzam plecami o ścianę. Rozejrzałam się gorączkowo wokół nas, ale ludzie byli zajęci sobą. Tańczyli, śmiali się, pili. Nikt nie zwracał na nas uwagi. Zacisnęłam mocno powieki szykując się na cios. Może nigdy na mnie nie podniósł ręki, jednak...Teraz nie wiedziałam czego się spodziewać. - Tak cholernie Cię nienawidzę... - nie wiem ile to trwało, ale za chwile poczułam usta Adama, które mocno przylgnęły do moich warg. Tak bardzo tęskniłam za nim, za jego ustami, głosem, za wszystkim co z nim związane. Nasze usta ruszały się powolnie chcąc przedłużyć pocałunek, który musiał się skończyć. Wcześniej czy później. - Nigdy Ci tego nie wybaczę. - warknął tylko i zostawił mnie. Samą, kompletnie zdezorientowaną, ze łzami spływającymi po policzkach. Nie odwrócił się, nie powiedział, że mnie kocha, że jest dla nas szansa. Po prostu go straciłam.
end of flashback
Najgorsze w tym wszystkim było to, że po naszym rozstaniu nie poznawałam Adama. Pokazał się od strony, której nigdy nie widziałam. Mimo, że w jego oczach widziałam tylko ból, on na nowo przybierał postawę człowieka, którego nic nie rusza. Ani moje tłumaczenia, ani łzy. Po prostu nic. Stał zawsze z zaciętą miną, albo z kpiącym uśmieszkiem i zdawało mi się, że w ogóle mnie nie słuchał. Po prostu nie chciał mnie słuchać. Myślałam, że rozmowa z Frances da mi jakąś nadzieję. Nadzieję, że to co piszą w gazetach na temat jego związku z Jenny to same kłamstwa. Jednak nie. Był szczęśliwy z nią. W sumie nie miałam co się do niej porównywać. Szczupła blondynka, o nogach, które sięgały wręcz nieba, a ja? Niska brunetka z krągłościami i zmęczoną twarzą. Przetarłam swoje załzawione oczy i pociągnęłam nosem, chwytając pilota i włączając telewizor.
- Ostatnia wasza piosenka ma podobno głębsze znaczenie. Szczególnie dla Ciebie jako autora tekstu. - na ekranie pojawiła się Ellen oraz Adam siedzący na kanapie z grymasem na twarzy.
- Yep...To jest coś nowego. W sumie to pierwszy utwór, który jest tylko mój. Chłopaki tam nie grają, dlatego zgodnie ustaliliśmy, że nie będzie on grywany na koncertach, a na płycie będzie tylko bonusem.
- Słyszałam ją. Powiem Ci, że od razu widziałam, że włożyłeś w to serce. - kobieta popatrzyła na niego z pokrzepiającym uśmiechem nie zrażając się tym, że Adam posłał jej spojrzenie mówiące "a w inne utwory nie wkładam serca?". - Czy z tą piosenką wiąże się jakaś historia?
- Możliwe, jednak raczej nie chciałbym o tym mówić. - uciął temat, a ja już dalej nie słuchałam. Zerwałam się z podłogi i biegiem ruszyłam do komputera. Można było mnie nazwać psychofanką. Serio. Śledziłam każdy ruch Adama, wszystko. Chciałam o nim wiedzieć jak najwięcej, wiedzieć co się z nim dzieje, jak się czuje, czy jest szczęśliwy, bo w sumie na tym zależało mi najbardziej. Wpisałam w google "nowa piosenka Willamette Stone" i nacisnęłam enter i od razu wyskoczyło kilkanaście wyników. Niektóre stare, niektóre dopiero co zapowiadały nowe piosenki. Jest.
Adam POV
- Ostatnia wasza piosenka ma podobno głębsze znaczenie. Szczególnie dla Ciebie jako autora tekstu. - na ekranie pojawiła się Ellen oraz Adam siedzący na kanapie z grymasem na twarzy.
- Yep...To jest coś nowego. W sumie to pierwszy utwór, który jest tylko mój. Chłopaki tam nie grają, dlatego zgodnie ustaliliśmy, że nie będzie on grywany na koncertach, a na płycie będzie tylko bonusem.
- Słyszałam ją. Powiem Ci, że od razu widziałam, że włożyłeś w to serce. - kobieta popatrzyła na niego z pokrzepiającym uśmiechem nie zrażając się tym, że Adam posłał jej spojrzenie mówiące "a w inne utwory nie wkładam serca?". - Czy z tą piosenką wiąże się jakaś historia?
- Możliwe, jednak raczej nie chciałbym o tym mówić. - uciął temat, a ja już dalej nie słuchałam. Zerwałam się z podłogi i biegiem ruszyłam do komputera. Można było mnie nazwać psychofanką. Serio. Śledziłam każdy ruch Adama, wszystko. Chciałam o nim wiedzieć jak najwięcej, wiedzieć co się z nim dzieje, jak się czuje, czy jest szczęśliwy, bo w sumie na tym zależało mi najbardziej. Wpisałam w google "nowa piosenka Willamette Stone" i nacisnęłam enter i od razu wyskoczyło kilkanaście wyników. Niektóre stare, niektóre dopiero co zapowiadały nowe piosenki. Jest.
Adam POV
- I went from solid steel, to broken glass... - mruczałem pod nosem słowa piosenki przeciągając palcami po strunach. Nie wiem czy to był dobry pomysł z tą piosenką. Jednak leżała napisana już tyle czasu, że musiałem się tym z kimś podzielić.
- Słyszałam o tym co było na imprezie... - Jenny usiadła koło mnie kładąc dłoń na moim ramieniu. Może i wyglądała na sukę, ale była naprawdę genialną dziewczyną. Moją dziewczyną. Jednak wszystko polegało na tym, że to nasi menadżerowie nas "połączyli". Ona rozwijała swoją karierę, my też, a związek tylko podsycał zainteresowanie wokół nas. Nie chciałem się na to godzić, jednak według menadżera i chłopaków, to wokół mnie, jako wokalisty, jest największy szum, więc trzeba to wykorzystać. - Może powinieneś z nią porozmawiać?
- Przestań. To bez sensu. Minęło już tyle czasu...Po za tym wątpię czy umiałbym jej wybaczyć. - westchnąłem odkładając gitarę i przenosząc wzrok na blondynkę. Zdziwiło mnie to, że w sumie namawia mnie do rozmowy z Melanie. Przecież, gdybym, nie daj Boże, pogodził się z nią, to nasz "związek" by się rozpadł.
- Dałbyś radę, nie warto chować urazy całe życie, szczególnie, że oboje wiemy, że za nią tęsknisz. - zmierzwiła moje włosy, a ja posłałem jej groźne spojrzenie. Wiedziała, że tego nienawidzę. W ogóle może mógłbym się w niej zakochać. Tylko ta cholerna Mel. - Nawet taki ideał jak ja nie umie Ci jej zastąpić. - zaśmiała się i przewróciła oczami. Śmieszne jest to, że Jenny tak naprawdę ma niską samoocenę, jej ubiór, zachowanie są po prostu wykreowane na potrzeby zespołu. Nie rozumiem czemu się na to godzi.
***
- Możliwe, jednak raczej nie chciałbym o tym mówić. - nie chciałem rozmawiać o piosence, samo to, że zgodziłem się na wywiad było cudem. Potarłem nerwowo dłonie patrząc błagalnie na Ellen. Wiedziałem, że to tylko jej praca i większość pytań też jest jej narzucona z góry. Uśmiechnęła się pokrzepiająco i zerknęła w swoją kartkę jakby czegoś szukała.
- Twój związek z Jenny...Jak wam się układa? Ostatnio pojawiło się dużo opinii, że zmierzacie ku końcu waszej znajomości...
- Jenny jest genialną dziewczyną i byłbym naprawdę głupi, gdybym pozwolił jej odejść. - dlaczego, gdy to mówiłem czułem jakbym mówił o Melanie, a nie o blondynce? Nawet nie chciałem się nad tym zastanawiać. Może i mnie zraniła, jednak...Może rzeczywiście głupio zrobiłem rezygnując z niej całkowicie? W końcu sporo czasu byliśmy razem i nigdy jej nie przyłapałem na kłamstwie. Tylko ten jeden, jedyny raz, który wszystko przekreślił. Spuściłem głowę i nerwowo zagryzłem policzek od środka. Nie powinienem o niej myśleć, a już szczególnie, gdy jestem na wizji.
- Coś się dzieje? - uniosłem wzrok na Ellen, która wypowiedziała słowa z troską w głosie. Pokręciłem tylko przecząco głową, musiałem dotrwać do końca, dlatego przybrałem kamienny wyraz twarzy i dalej odpowiadałem na pytania.
- Twój związek z Jenny...Jak wam się układa? Ostatnio pojawiło się dużo opinii, że zmierzacie ku końcu waszej znajomości...
- Jenny jest genialną dziewczyną i byłbym naprawdę głupi, gdybym pozwolił jej odejść. - dlaczego, gdy to mówiłem czułem jakbym mówił o Melanie, a nie o blondynce? Nawet nie chciałem się nad tym zastanawiać. Może i mnie zraniła, jednak...Może rzeczywiście głupio zrobiłem rezygnując z niej całkowicie? W końcu sporo czasu byliśmy razem i nigdy jej nie przyłapałem na kłamstwie. Tylko ten jeden, jedyny raz, który wszystko przekreślił. Spuściłem głowę i nerwowo zagryzłem policzek od środka. Nie powinienem o niej myśleć, a już szczególnie, gdy jestem na wizji.
- Coś się dzieje? - uniosłem wzrok na Ellen, która wypowiedziała słowa z troską w głosie. Pokręciłem tylko przecząco głową, musiałem dotrwać do końca, dlatego przybrałem kamienny wyraz twarzy i dalej odpowiadałem na pytania.
Melanie POV
Sięgnęłam po telefon i nerwowo przeglądałam listę kontaktów. Gdzie się podziali wszyscy moi znajomi? Nagle po tym całym incydencie zostałam sama. No dobra, gdy tylko zaczęłam spotykać się z Adamem, większość moich znajomych "z wyższych sfer" kopnęło mnie w dupę. Po prostu nie rozumieli jak mogę być z, cytując, biedakiem. Tylko, że ja byłam inna. A przynajmniej od nich. Nigdy nie zależało mi na pieniądzach, a Adama pokochałam zanim zyskał sławę. Cieszyłam się z tego oczywiście. W końcu spełniał swoje marzenia. Przewijając kontakty zatrzymałam się na Adamie. Wiedziałam, że na pewno zmienił numer. W końcu teraz to wszystko musiało być ściśle tajne. Jeszcze by jakaś fanka, nie daj Boże, zadzwoniła. Pod powiekami ponownie zapiekły mnie łzy, których nie umiałam powstrzymywać. Chciałam po prostu się do niego przytulić. Żeby powiedział mi tak jak kiedyś, że nic nas nie rozdzieli, wszystko przetrwamy, ale go tu nie ma i nic takiego nie powie. Sądząc po słowach piosenki była ona kierowana do mnie. I bolało mnie to. Nie chciał mnie po prostu znać. Tylko nie brał jednego pod uwagę - że ja nie umiem bez niego żyć. Zaczęłam pisać wiadomość...Przecież i tak jej nie dostanie, nie? A czułam, że choć w jakiś sposób sobie ulżę. Niby do niego wyślę, ale przecież i tak jej nie dostanie, chociaż moja podświadomość będzie myślała inaczej. Nawet Frances mówiła mi, że ma nowy telefon, tylko za żadne skarby nie chciała mi go dać. W końcu, dać wariatce numer? Jeszcze bym go szykanowała.
\
\
***
No i mamy rozdział drugi! Zmieniłam nazwisko Adama, w sumie lepiej teraz niż żebym później brała się za te zmiany. ;) No i co myślicie o rozdziale? W sumie chętnie posłucham waszych pomysłów! Więc liczę na opinię i jak wy wyobrażacie sobie dalszy ciąg opowiadania <3
TRZYMAĆ ZA MNIE KCIUKI NA MATURACH!

Rozdział bardzo mi się podoba.
OdpowiedzUsuńMimo że to dopiero początek to fajnie by było gdyby jednak byli razem...oczywiście w międzyczasie na ich drodze mogłyby pojawić się problemy, bo kto ich nie ma.
Ale to tylko moje zdanie oczywiście nie musisz brać tego zupełnie pod uwagę wydaje się że sama najlepiej wiesz jak to będzie z czasem wyglądało.
Weny!!
Aha... zapomniałabym oczywiście trzymam kciuki !!
UsuńPowodzenia ;***
ciekawie, ciekawie... pisz dalej, nie mogę się doczekać kolejnej części
OdpowiedzUsuńdużo weny:* i powodzenia ;)
Świetne :)
OdpowiedzUsuńJak dla mnie to udany rozdział i jestem bardzo ciekawa co będzie dalej ;)
OdpowiedzUsuńTo Twoje opowiadanie i to ty decydujesz, jaka będzie jego treść, a pisać można o wszystkim. ;)
OdpowiedzUsuńFajne ;))
OdpowiedzUsuńAle chciałabym się już dowiedzieć co takiego zrobiła Melanie, bo przyznam szczerze że nie mam pojęcia dlaczego mu to zrobiła??!! ;)
Pisz dalej dziewczyno masz do tego talent i oby tak dalej...
pozdrawiam Anka ;**
Hej!!
OdpowiedzUsuńNa samym początku chciałabym Ci powiedzieć, że bardzo podoba mi się Twój szablon.
A co do całego opowiadania to fabuła wydaje się być interesująca, liczę na pozytywne rozwinięcie i mam ogromną nadzieję, że nie zawiedziesz nas czyli Twoich czytelników i nie zawiesisz w którymś momencie opowiadania.
Zdaje się że jak jedna z poprzedniczek chciałabym dowiedzieć co takiego się między nimi stało?...
Fajnie by było gdybyś poświęciła jeden czy nawet dwa rozdziały na przedstawienie całego przebiegu ich relacji ... no nie wiem jak to inaczej ująć.... he ;);)
Oczywiście sama najlepiej wiesz co zrobić ;)
pozdrawiam gorąco i do następnego ;))
To opowiadanie w ogóle jest bardzo przyjemne. Zachęca do częstego zaglądania. ;)
OdpowiedzUsuńPowodzenia i weny! ;)
świetny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńSzukasz czegoś dla siebie? A może chcesz zdobyć więcej czytelników? Zapraszam do zgłaszania się na http://fanfictionswpigolce.blogspot.co.uk/! Przyjmuję każdego bloga, z ''otwartymi rękoma''! :)
OdpowiedzUsuńCzekam na Ciebie :)
xxx
Bardzo fajne opowiadanie, przyjemnie się czyta. Czekam na kolejny rozdział xx
OdpowiedzUsuńhttp://secret-hill.blogspot.com/
Genialne opowiadanie! Kochana pisz szybciutko kolejny rozdział, bo już nie mogę się doczekać co będzie dalej!!
OdpowiedzUsuńps nie lubię tej jego nowej niby dziewczyny...